30 tysięcy osób które nic nie kupiły bo nikt im nic nie zaproponował

To nowa seria wpisów. Będę pokazywał moich klientów. Tych którzy mieli problem do rozwiązania. A ja służyłem pomocą by ten problem został skutecznie rozwiązany. Na pierwszy ogień pójdzie właścicielka bloga psiediety.pl

Wszystko zaczęło się od Daszy. Suki która pani Bogusia kupiła od hodowcy. Dasza zaczęła mieć coraz częstsze problemy zdrowotne.

Ani hodowcy ani weterynarze nie umieli jej pomóc. Oprócz stwierdzenia chorób które gnębią Dasze.

Wtedy pani Bogusia zaczęła działać na własną rękę. Zaczęła  zbierać informację dotyczące zdrowego odżywiania psa, budowy i wszelkich informacji potrzebnych by stawić czoła chorobom nękających Daszę.

Zaczęło również stosować odpowiednią dietę i zrezygnowała z karm suchych. Dasza zaczęła pomału wracać do zdrowia. Wg. weterynarzy nie powinno jej już być na świecie.

Pani Bogusia postanowiła spisać to wszystko czego się nauczyła. A że nauka trwa cały czas więc ciągle przybywa nowych artykułów, ebooków, poradników, video kursów.

 

Ale po kolei.

Możesz obejrzeć video. Jeśli wolisz szybciej – to czytaj.

 

Co zastałem:

Pojawiłem się w momencie kiedy blog funkcjonował już od 2 lat. Już wtedy miał:

  • 30 tysięcy wejść miesięcznie
  • sporą liczbę komentarzy pod wpisami
  • zawalna pocztę e-mail przez liczne pytania właścicieli psów
  • napisany e-book
  • blog był zrobiony na platformie blogspot

Gdzie chcieliśmy dojść?

Celem był… zysk. Czyli – jak to ładnie brzmi – monetyzacja bloga.

Właścicielka bloga dawała mnóstwo wartości merytorycznej, jednak nie specjalnie umiała sobie poradzić z tematem sprzedażowym.

 

Co zmieniłem

W tym przypadku, przy tak licznej “publiczności” w pierwszym momencie należało:

  • e-booka poprawić 
  • dopiąć jego możliwość sprzedaży czyli podłączyć do jednej z platform systemu płatności internetowych
  • Stworzenie oferty sprzedażowej
  • realizacja grafik i umieszczenie ich na stronie głównej bloga

To wystarczyło by pojawiła się pierwsza sprzedaż a później następna i następna

Kolejnym krokiem, a właściwie to idącym cały czas obok było:

 Zatrzymanie odwiedzających stronę:

  • byli wprawdzie folowersi z innych blogów, ale zależało nam na bardziej specyficznej i “intymnej” relacji dlatego chcieliśmy zbudować listę adresową 
followersi
Na widżecie z boku byli obserwatorzy, ale zależało nam na bardziej zaawansowanej grupie osób.
formularz-getresponse
Wykorzystaliśmy getresponse i formularz zapisu na listę newsletterową umieściliśmy w widocznym miejscu na stronie

 

  • jako zachętę do zapisania sie na blog – w pierwszym mailu rozdawaliśmy fragment e-booka którego sprzedawaliśmy 
3D_Dysplazja
Ebook był napisany juz dawno. Była potrzeba jego publicznej możliwości zakupu

 

  • zapisane osoby dostawały automatycznie ustawiona kolejkę maili. W niektórych z nich pojawiały sie też specjalne promocyjne ceny na nowe produkty. Ceny te były tylko dla newsletterowiczów. 
gestresponse-kolejka-maili
Niezastąpiony był autoresponder. Ustawiliśmy kolejkę wiadomości na na kilka miesięcy do przodu. Było to o tyle proste, ze było blisko 300 artykułów do których przeczytania zaprosiliśmy.

 

Uporządkowaliśmy stronę by była bardziej czytelna:

  • baner-2
    Czytelny prosty baner, zamiast długich złożonych zdań w tym samym miejscu – które były wcześniej.

     zamiast bardzo długiej informacji o zawartości blogu w nagłówku strony -daliśmy baner który w formie obrazka i krótkiego hasła mówił o wiele wiecej.  

 

 

 

  • o-mnie
    „Czytaj więcej” zamiast przewijania całego artykułu by zobaczyć jaki jest kolejny, potem następny i następny. Podejrzewam że niewielu doszło do więcej niż przejrzenia 3 artykułów.

    Artykuły były udostępnione w całości na stronie głównej, co powodowało duży problem w dotarciu do kolejnych – trzeba było przewinąć cały artykuł i dojść do kolejnego z którym trzeba było zrobić to samo. Dodaliśmy do każdego opcje “czytaj więcej”. Co mocno ułatwiło poruszanie sie na stronie

     

 

 

  • zle-kategorie
    dobre-kategorie
    Kategorie dobrze rozróżniały wiele tekstów na blogu, w których można było się pogubić.

     zamiast automatycznych kategorii które dzieliły wpisy na miesiące w których zostały opublikowane, zrobiliśmy podział na zrozumiałe tematycznie kategorie. Oprócz tego do wpisów zostały dorobione tagi. 

 

 

 

 

 

 

 

 

widżety-w-innym-miejscu
Ten widżet pokazywał fragmenty chętnie czytanych artykułów. Zabraliśmy go z początku strony, gdzieś w dalsze obszary.

część widżetów zostawiliśmy umieszczając je w mniej widocznych miejscach strony

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

baner-2
Wczesniej było 17 stron w menu

tak samo ze stronami w menu. Było ich ok. 17 sztuk, musieliśmy pokazać w nich tylko istotę zagadnień a nie wszystkie możliwości

 

 

 

0-mnieNa stronie “O mnie” zmieniliśmy opis oraz odnośnik do strony na g+ który przerzucał

na G+ i osoba wychodziła ze strony

 

 

 

 

  • zmieniliśmy też szablon na kolorystycznie bardziej przyjazny 

 

Jakie narzędzia wykorzystałem?

  • Do mailingu wykorzystałem getresponse – czytaj więcej o nim tutaj
  • płatności internetowe: tpay i paypal
  • napisanie oferty: systemem AIDA (patrz oferta) To nie była idealnie napisana oferta. To jednak nie przeszkadzała w skutecznej sprzedaży.

 

Jeżeli ktoś z was tworzy strony internetowe lub zna sie nieco na blogowaniu lub marketingu internetowym to pewnie zachodzi Ci w głowę pytanie:

Jak to mogło funkcjonować wcześniej bez tych wszystkich zmian? W dodatku mając takie dobre statystyki wejść na stronę!

W tym miejscu pojawia się odwieczne “Po prostu zacznij” i zaraz potem następne “dawaj wartość, pomagaj ludziom w ich problemach”.

To wystarczyło by bez rozgłosu, bez reklamy płatnej w 2 lata osiągnąć 30 tysięcy wejść na stronę.

 

A to przecież dopiero początek.

 

Rezultaty

Główny rezultat – sprzedaż, został uskuteczniony.  Nie była sprzedaż które by Cię zszokowała. Jeżeli realnie kupuje 1-2 % ludzi którzy potencjalnie są zainteresowani, to musielibyśmy liczyć że 300 – 600 osób kupi e-booka za 25 zł! Rzeczywistosć nie jest tak bardzo różowa. W tym przypadku w pierwszym miesiącu wyniosła 0,026%. Możesz więc sobie policzyć ile wyniósł zarobek.

Porównując jednak brak jej wcześniej to można by powiedzieć że była to w tysiącach procent lepsza sprzedaż.

 

Wpływ na taką a nie inną sprzedaż była kilka faktów:

– statystyki blogspotu nie pokazują jasno czy te 30 tysięcy to unikalni użytkownicy. Ile z tego to boty, czyli żadni realni użytkownicy.  Wiadomo było jednak że blog ma całkiem niezłą rozpoznawalność bo ilość prawdziwych komentarze  i zawalona skrzynka na listy wskazała na popularność której nie da się uzyskać po prostu pisząc bloga na blogspocie.

– był to początek sprzedazy

– nie mieliśmy zbudowanej społeczności ani na facebooku ani na liście newsletterowej czy w jakimkolwiek innym miejscu.

– nieporządkowi na stronie który nie pozwalał na znalezienie jasnych odpowiedzi

– baner sprzedażowy był na stronie głównej widoczny, ale zachęt do zakupu nie było na żadnym z ponad 300 (!) artykułów

 

W kolejnych miesiącach sprzedaż systematycznie rosła. Zaczynały to być kwoty dla których warto było myśleć poważnie o rozwoju bloga.

 

CDN

 

To początek. W kolejnej części dowiesz się jak blog i właścicielka zaczęli się rozwijać.

O powstawaniu nowych produktów, kłopotliwych mailach i konieczności zmian mentalności dowiesz się w kolejnych nagraniach z cyklu #psiediety

Jeśli masz pytania to proszę zadaj je w komentarzu pod filmem. Jeżeli pojawi się odpowiednio dużo pytań lub jedno które będzie na tyle ciekawe to jest szansa że odpowiem na nie wcześniej niż pojawi się następny film z serii.

Zapraszam cię też do subskrypcji kanału na You Tube, przeczytania tego co usłyszałeś przed chwilą na blogu  i po mnie do znajomych na facebooku dostaniesz  świeże codzienne informacje  

 

Krzysztof Burzyński

Pomocnik Wizjonera

Komentarze

Komentarze

One thought on “30 tysięcy osób które nic nie kupiły bo nikt im nic nie zaproponował

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *