Ilu fanów masz? I nie chodzi mi o fanpage facebookowy. Chodzi mi o takich prawdziwych fanów. Tych którzy liczą się z Twoim zdaniem, śledzą Twoje ruchy, często komentują.

Tego własnie oczekuję od mojej społeczności. Nie od wszystkich, nie muszę mieć fanatyków wycinających konkurencję  (chociaż po dłuższym zastanowieniu…). Wystarczy, że znajdą pomoc potrzebną w dziedzinie w której się specjalizuje.

Pierwszym krokiem było przekonywanie cię, że można zarabiać na swojej wiedzy.

Krępują nas zazwyczaj różnego rodzaje “robaki w głowie”: nie wiem, nie umiem,

kto to kupi…

I to jest ok. Bo każdy musi walczyć ze swoimi robakami. Nie ma ludzi wolnych od nich. Możesz ewentualnie je pomalować by ich nie było tak wyraziście widać, albo po długim czasie niektóre z nich pokonać.

Ale za chwile przychodzą nowe, które wiercą nam dziury w mózgu, nie pozwalając ruszyć w jakąś stronę.

Więc nie przejmuj się.  Robale są wokół. każdy je ma. Nie każdy się przyznaje.

Dobra wiadomość brzmi, że jednak można coś z tym zrobić. Jeśli masz wystarczająco dużo czasu i samozaparcia.

 

Drugim krokiem było uporządkowanie wiedzy. To pomaga Tobie, w uświadomieniu sobie co właściwie umiesz.  Inni potrzebują porządku by zrozumieć i nauczyć się.

 

Krok 3 jest już blisko szukania klientów.

Ale to jeszcze nie sprzedaż. To przedsprzedaz.

To budowanie zaufania na Twojej osobie i Twojej wiedzy.  

Nadal nic nie sprzedajesz. Dajesz wartościowe treści i testujesz co potrzebują  inni.

W jaki sposób?

Poniżej możesz oglądnąć/przesłuchać. Lub jeśli wolisz, to czytaj dalej.

 

 

Buduj wokół siebie społeczność.

 

Tam gdzie w naturalny sposób przebywasz. Albo tam gdzie będzie najwięcej Twoich potencjalnych zainteresowanych Twoją wiedzą.

Nie ograniczam tego do internetu. Jednak ze względu na specyfikę tego co robię, odwołam się jedynie do internetowych społeczności.

Oprę się przede wszystkim na facebooku. To moje podstawowe narzędzie działań.

Czyli jak to zrobić?

  • Wykorzystaj profil prywatny. Na temat pytania “A co z prywatnymi zdjęciami” – odsyłam cię do darmowego poradnika, który (jeśli nie otrzymałeś) znajduje się w pierwszym e-mailu po zapisaniu się na listę newslettera. Tam zacznij swoją działalność. Tam już znajdują się ludzie, którzy cię znają, w jakimś stopniu ufają. 

To od nich zacznij. Z czasem pewnie przerzucisz ich na fanpage, newsletter czy inne social media. Ale zacznij w ten naturalny sposób.

  • Zrób grupę na facebooku. To świetny sposób, jeśli nie chcesz używać swojego prywatnego profilu. Grupa różni się tym od fanpaga, że jest tam możliwość większej interakcji z innymi.

A kwestia interakcji jest bardzo, bardzo istotna dla Twoich działań. W końcu swoja wiedzą chcesz pomagać innym a nie sobie!

  • wykorzystaj fanpage. Podobna sytuacja jak z grupą. Jednak zazwyczaj jest gorzej z dotarciem do wszystkich Twoich fanów.  Facebookowi zależy byś wydawał pieniądze na reklamy. Dzięki reklamom dotrzesz do wszystkich Twoich fanów na fanpagu.
  • No cóż, nie brzmi to zbyt cudownie, ale ma też swoją dobrą stronę. Fanpage umożliwia dzięki reklamom, dotarcie do grup osób na których ci zależy.  Wszystko dzięki milionom informacji o użytkownikach. Które dane, sami użytkownicy podają dobrowolnie. A więc jest spora szansa na dotarcie do właściwych osób. I to jest dla mnie główna wartość jaką daje fanpage.

Nie tylko Facebookiem człowiek żyje

 

Jeśli aktywnie udzielasz się w innych social media, to  zrób podobnie. Ważne jest tu słowo “aktywnie” Mam konto na G+ i wrzucam tam posty, ale w ogóle nie sprawdzam czy ktoś je czyta, komentuje czy lajkuje. “Jeśli bym chciał mieć tam swoich “fanów” to miałabym tam przebywać, nauczyć sie tego narzędzia  i być mocno interaktywny.

Dlatego zawsze jestem za wykorzystaniem naturalnego miejsca Twojego przebywania. Może w Twoim przypadku być na instagramie, pintersecie,  youtubie,twitter, ….

Zawsze chodzi o żywa, szczerą interakcję z innymi ludźmi.

 

Jeśli zaczynasz dzielić się swoja wiedza w temacie na którym się znasz,  to inni zaczynają:

  • pytać się
  • dzielić się swoją wiedzą
  • szukać kim jesteś
  • zaczynaj ci UFAĆ!
  • zaczynają uznawać ciebie za SPECJALISTĘ
  • obserwują cię
  • ….

Zobaczysz z czasem że jeśli tylko faktycznie zaczniesz pomagać osobom to stanie sie kilka rzeczy,  na które zwracaj szczególną uwagę:

 

  • Powtarzające się pytania. Zapisuj je. Tym dotrzesz dalej do innych. Ale to przy następnym wpisie więcej o tum napiszę.
  • Treści na które nie masz ochoty odpowiadać – to nie Twój zakres albo zakres do przyszłej nauki
  • Treści na które trzeba znać szczegółowe dane i trzeba poswiecic duzo czasu na odpowiedź – to będę usługi
  • Hejterów wyrzucaj. Piszę poważnie. Doświadczyłem już tego wielokrotnie. Oczywiście odróżnij konstruktywną krytykę od hejtu. Najpierw rozmawiaj, być może ty źle zrozumiałeś  albo ktoś źle napisał i nie to miał na myśli. Niepoprawnych hejterów wrzucaj na pysk, blokuj z grupy, kasuj komentarze…. Poważnie. Doświadczyłem tego wielokrotnie na swoich i klientów działaniach. Szkoda nerwów. Jak ktoś nie umie docenić Twoich wysiłków to niech znika.

 

Końcówka artykułu!

 

Masz już spis treści (patrz poprzedni wpis). Spójrz teraz na powtarzające się pytania Twoje grupy. Popatrz na  treści których nie chcesz dawać i sprawy które wymagają szczegółowej indywidualnej analizy.

Myślisz że coś z tego warto poprawić? Popraw to koniecznie! Tego chcę twoi klienci!

To co opisałem ma bardzo wiele wspólnego z thinking design. Thinking design to sposób projektowania produktu( ale też i rozwiązywania problemów) które polegają na kreatywnym sposobie podejścia do problemu i wykorzystania społeczności (potencjalnych klientów) do feedbacku.

To takie bardzo interaktywne podejście do sprawy.

A internet umożliwia właśnie takie podejście. W taki sposób też stosowaliśmy tę metodę w czasie tworzenia karcianej gry edukacyjne  Kandydaci.  

Do następnego!

Krzysztof Burzyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *